Teraz jest środa, 16 paź 2019, 11:49


Paweł Kołodziej

  • Autor
  • Wiadomość
Offline

Duncan

  • Posty: 1162
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:17

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 16:46

dude napisał(a):Widzisz Duncan, chciałeś już Kołodzieja na emeryturę wysyłać, a jeszcze się okaże, że ta decyzja bardzo dobrze zrobi jego karierze.

Walka z Makabu zakończyłaby się za pewne porażką Pawła, bardzo możliwe, że ciężkim nokautem i wtedy rzeczywiście mogłoby być po poważnej karierze. Tymczasem Larghetti jest jak najbardziej do przejścia. W porównaniu do Makabu zdecydowanie łatwiejszy rywal.

Ciekawa logika. To walka z Węgrem zrobi Kołodziejowi lepiej niż walka z Makabu bo jej nie przegra ? Coś w tym jest. :)

Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek żeby uważać żeby Kołodziej miał to przegrać przed czasem. Na papierze miałby wszystkie atuty.

dude napisał(a):Przypuszczam, że tym razem Paweł nie wymięknie, bo tu naprawdę nie ma się czego bać, a szansa duża. Widziałem walkę Larghettiego z Rossitto i moim zdaniem Kołodziej w optymalnej formie to wygrywa.

Promuje go Opi2000. Pewnie będzie trzeba jechać do Włoch, ale tam też teraz dużo kasy nie ma, co sam yale powiedział.

Large jest rodowitym Włochem. Kropka. Popatrz jak długo holowano Frago, jak tam sztucznie utrzymywany (w państwowej telewizji !) jest 45-letni Silvio Branco, którego notabene bardzo cenie bo to sportowiec asceta w stylu Hopkinsa.

Nie wiem czy w Krynicy jest tłumacz przysięgły z Włoskiego... :lol:
Offline

dude

  • Posty: 339
  • Dołączył(a): piątek, 7 cze 2013, 18:04

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 17:14

Ciekawa logika? Sztuką matchmakingu, w przypadku gdy nie ma się do czynienia z bokserami z wyższej półki (a Kołodziej z pewnością takim nie jest), jest takie prowadzenie zawodnika, by mimo swoich ograniczeń osiągnął jak najwięcej. Idealnym przykładem jest Sosnowski, którego resume jest znacznie lepsze niż jego rzeczywisty potencjał. Wiadomo, że Kołodziej żadnym wielkim mistrzem nie będzie, ale przy odpowiednim doborze rywali, może osiągnąć jakieś skromniejsze sukcesy, może dać kibicom trochę pozytywnych emocji, np. dając niezłą walkę z Hernandezem.

Walka z Węgrem? O czym ty mówisz? Zwycięstwo w walce z Lachargettim postawi Kołodzieja praktycznie w tym samym miejscu, co zwycięstwo nad Makabu. W tym pierwszym przypadku będzie mandatory dla Hernandeza, a w tym drugim miałby pas interim, czyli żadnym mistrzem by nie był, a jedynie ustawiłby się w kolejkę do Guillermo Jonesa.
Tak więc opcja WBA z dwóch powodów byłaby gorsza - dwie trudniejsze walki po drodze.

"Na papierze miałby wszystkie atuty" - w sensie kółko i krzyżyk czy piłkarzyki? Bo na ringu to na pewno nie miałby wszystkich atutów. Oglądałeś ostatnio Kołodzieja? Domyślam się, że tak, ale piszesz tak, jakbyś nie oglądał.
Offline
Avatar użytkownika

przemo663

  • Posty: 436
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 12:46
  • Lokalizacja: Kraków

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 18:08

Nie wiem czy jest się w sumie o co spierać, bo tak naprawdę to jaka to była decyzja pokaże przyszłość. Tomek ma rację, że dobre promowanie polega na tym, by jak najłatwiej, osiągnąć jak najwięcej. I nie da się ukryć, że droga Makubu/Lebiediew/Jones jest jednak trudniejszą niż Włoch i później ew. Hernandez. Natomiast nie zawsze się tak da, a jeśli nawet się da to czasem i na tym łatwiejszym można się przejechać.

W tej sytuacji [blisko eliminator IBF 1#] Kołodziej już kiedyś był a do walki nie doszło i parę ładnych miesięcy poszło się paść. Walka z Makubu była już namacalna, na wyciągnięcie ręki. Inaczej spojrzałbym na to, gdyby Kołodziej miał 27 lat, ale on ma w przyszłym roku 34. Zresztą jak już wspomniałem, czy taka decyzja była dobra czy nie pokaże przyszłość.

Ja na to wszystko patrzę w ten sposób:

Kołodziej był przez długie lata pompowany [rekord], budowany jako profi. Miał wypłacaną pensje, opłacone treningi, przygotowania i pewnie wiele innych rachunków które sporo grono innych pięściarzy musi samemu regulować. Wszystko po to aby w pewnym momencie - kiedy promotor uzna to za stosowne - wyjść do pojedynku o "coś" i spróbować to "coś" zdobyć. Biorąc pod uwagę cieplarnie jako zafundował mu Yale, psim obowiązkiem zawodnika było wyjść do takiej walki jak z Makubu, nawet za 5 tysięcy dolarów. Nawet jeżeli to WBA interim, to ono dawało przepustkę do lepszych pieniędzy i do lepszej pozycji samego Kołodzieja. Bo jeśli PK chce stawiać wymagające warunki to powinien sobie zdawać sprawę, że może robić tak zawodnik znaczący coś na świecie albo przynajmniej mający b. mocną pozycję w swoim kraju, a nie Kołodziej, który rozpoznawalny jest nawet nie w Polsce a w Krynicy, gdzie hala mieści bodajże max 3 tysiące widzów, a na ostatniej gali nie była nawet wypełniona.
Offline
Avatar użytkownika

H?

  • Posty: 247
  • Dołączył(a): wtorek, 18 cze 2013, 12:32

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 19:03

przemo663 napisał(a):Nie wiem czy jest się w sumie o co spierać, bo tak naprawdę to jaka to była decyzja pokaże przyszłość. Tomek ma rację, że dobre promowanie polega na tym, by jak najłatwiej, osiągnąć jak najwięcej. I nie da się ukryć, że droga Makubu/Lebiediew/Jones jest jednak trudniejszą niż Włoch i później ew. Hernandez. Natomiast nie zawsze się tak da, a jeśli nawet się da to czasem i na tym łatwiejszym można się przejechać.


To nie jest dobre prowadzenie. Było o tym nie raz. Takie prowadzenie na titleshota zawodników, którzy się na to nie nadają prowadzi do sytuacji Wawrzyk-Powietkin, a więc kompromitacja. Trzeba rozgraniczyć zawodników, ktorych prowadzimy na titleshot, a których np. na widowiskowość walk, czy na EBU. Inna sprawa że Kołodziej jest na drodze z której już nie można zawrócić i niech on już będzie tym ostatnim zawodnikiem prowadzonym jak najłatwiejszą drogą do Hernandeza. Kołodziej to nie jest żaden wzór prowadzenia kariery. On jest słaby między innymi dlatego, że miał takich rywali. Pewność siebie i psychikę buduje się w młodszych latach na wartościowych zwycięstwach.

To się zmienia. Ostatnio dla Polsatu yale sam powiedział, ze rynek się zmienił (według mnie to on mentalnie się zmienił) i że będzie prowadził nowych, młodych zawodników inaczej, odważniej.

Co daje Makabu - w przypadku wygranej szalony kop mentalny, nie do przeceniania przed walka o MS. Pewność siebie, udowodnienie swojej wartości kibicom i ich szacunek. Lepsze przygotowanie do walki o MS z lepszym rywalem i prawdopodobne lepsze wypadnięcie w walce o MS. Łatwa droga powoduje to, że zawodnik w walce o MS rozbije się jak o ścianę, a po walce u kibiców będzie tylko obiektem kpin i wyzwisk. Sam zawodnik zamknie się psychicznie.

Ewentualna przegrana z Makabu pokazuje że ten zawodnik nigdy nie zasługiwał na walkę o MS i oszczędził kompromitacji w titleshocie. Inna sprawa co pisałem, że Kołodziej jest już w takim punkcie, że tego się nie da już zmienić i dla niego faktycznie lepiej że zawalczy z Włochem niż z Makabu. Natomiast całościowo, przyszłościowo nie jest to żaden wzór prowadzenia kariery i prowadzenie zawodnika nie powinno w żadnym wypadku polegać jedynie na "jak najłatwiej, osiągnąć jak najwięcej", bo to jest ze szkoda dla samego zawodnika. Może to jest paradoksalne, ale takie właśnie jest i yale też to zaczyna rozumieć.

Jaki bilans miał Alberto Cortes do Chaveza? Nie pamiętam, dużo, wzór prowadzenia :)
Offline

dude

  • Posty: 339
  • Dołączył(a): piątek, 7 cze 2013, 18:04

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 21:04

@przemo663
Co do tego, że Kołodziej zachował się niepoważnie w sprawie Makabu, to chyba wszyscy są zgodni. Było to już szeroko komentowane.
Duncan uważał, że Kołodziej w takich okolicznościach powinien zakończyć karierę, a ja pisałem, że może być jeszcze inna, lepsza okazja. I moim zdaniem taka właśnie szansa się Kołodziejowi trafiła. Tylko tyle.

@H?
Mylisz pojęcia.
Czym innym jest nabicie rekordu, a czym innym są osiągnięcia. Co ma tutaj Cortes do rzeczy?
Oczywistą rzeczą jest, że w zawodzie promotora, chodzi właśnie o to, żeby doprowadzić zawodnika do jak największych sukcesów, ale nikt nie mówi, że ma to polegać na obijaniu bumów. Trzeba znajdować jak najlepszych rywali, z jak najlepszym resume, jak najlepszym nazwiskiem etc., a jednocześnie takich rywali, którzy są w zasięgu naszego pięściarza. I tak np. dla Sosnowskiego Williams, Vidoz, Pianeta to był świetny matchmaking. Dla Fonfary Johnson i Campillo okazali się idealnymi rywalami. Tak więc wcale nie musi być łatwo, ale powinno zwycięstwo powinno być w zasięgu.
Oczywiście od czasu do czasu trzeba zaryzykować i w sytuacji Kołodzieja rzeczywiście nie ma już czasu żeby zwlekać. Stało się jednak jak się stało, a koniec końców, może okazać się, że Kołodziej na tym wcale źle nie wyjdzie.
Offline
Avatar użytkownika

H?

  • Posty: 247
  • Dołączył(a): wtorek, 18 cze 2013, 12:32

Re: Paweł Kołodziej

Postpiątek, 20 gru 2013, 21:43

Cortes ma to do rzeczy, że jak najłatwiej doszedł do walki o MS. Ja wiem o co wam chodziło. W przypadku Kołodzieja i tego gdzie i jak teraz się znajduje lepszy jest Larghetti i Hernandez. Ale Kołodziej to nie jest wzór prowadzenia kariery i właśnie zasada jak najłatwiej, jak najdalej spowodowała, że nie chce podejmować wyzwań, jest slaby psychicznie i nie nadaje się jeszcze mimo 33 lat i 33 walk na walkę o MS.

Idealnie prowadzony to jest Fofnara. Też żaden wybitny talent, rzemieślnik, prosty boks, a w wieku 26 lat i po 28 walkach jest najdalej w zawodowym boksie, ze wszystkich polskich 'prospektów', czy Kołodziej jeżeli chodzi o warunki i talent jest gorszy, nie. Po prostu Kołodziej to jest porażka promotorska, o czym pisał Duncan.
Poprzednia strona

Powrót do Boks w Polsce



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron