Teraz jest środa, 26 cze 2019, 09:59


/// Historia Boksu ///

  • Autor
  • Wiadomość
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postwtorek, 13 sty 2015, 21:46

Lou Savarese - James Buster Douglas

Douglas rozwalcowany niezdrowym trybem życia i rozbity, być może ostatecznie przez tego byczka Louisa Monaco prawym hakiem na szczękę. Jedyne co zostało Douglasowi to przyzwoicie szybkie ręce, które na niewiele się zdały. Drugi nokdaun na Busterze w walce z Saverese to złudzenia przypominał ten z Cunningham-Adamek I.
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postczwartek, 2 kwi 2015, 08:55

dude napisał(a):1) Widzisz Gwahlur, to zależy z której strony się na to spojrzy. Dla mnie to jest raczej kolejny dowód na to jak wybitnym pięściarzem był Duran, a w szczególności na to jak dobrze umiał się bronić mimo swojego ofensywnego i destrukcyjnego stylu walki. Potwierdzeniem tego jak znakomitym pięściarzem, nawet w wadze średniej, był Duran, była kapitalna walka już 38 letniego Manos de Piedra z Barkleyem

2) Z tą dysproporcją przy Hearns - Hagler bym nie przesadzał. Hearns był gigantycznym wręcz półśrednim i jego przejście do wagi średniej było dosyć naturalne. Hearns nawet w półciężkiej fizycznie nie odstawał od swoich rywali.
Tak samo np. DLH był tak dużym super piórkowym czy lekkim, że trudno go nie uważać za pełnowymiarowego półśredniego czy nawet lekko średniego w późniejszych latach.

3) Z oceną Haglera mam pewien problem. Pojedynki o których mówisz można rozpatrywać jako dowód na jego przereklamowanie, chociaż bardzo wiele osób uważa, że są dowodem na przedwczesny koniec prime Haglera i ja sam mam wątpliwości jak to interpretować


1) Duran był wybitnym bokserem, ale minimalna wygrana prime Haglera nad past prime i naturalnie dużo mniejszym Duranem pokazuje, że gdyby obaj byli naturalnymi zawodnikami tej samej wagi i obaj byli w prime, to Duran by wysoko pokonał Haglera. Marvin jednak dostał past prime i naturalnie dużo mniejszego Durana i tak zbudował swój zakłamany mit. Iran Barkley ze swoim dosyć prostym i ofensywn stylem pasował w 168 Duranowi. Gdy takiego pasowania nie było, to 7 lat młodszy Duran przegrał w 154 z Langiem i Benitezem. Tak samo Marcos Maidana w 140 pasował gasnącemu Erikowi Moralesowi.

2) Tak, Hearns był gigantycznym 147, ale gdyby był naturalnym 160, to byłby jeszcze większy i silniejszy czyli miałby większe szanse na pokonanie Haglera. Mimo to Hearns wyszedł do Haglera i w 1 prawą ręką zaczął go bombardować, rozcinać, ranić i wygrywać walkę. Po około minucie jednak widać że złamał rękę, bo walczy tak, jakby nagle prawa zaczęła go parzyć. Gdyby Hearns i Hagler obaj byli naturalnymi pięsciarzami jednej wagi i spotkali się się w swoim prime i nie doszłoby u żadnego do poważnej kontuzji rzutującej na walkę, to najprawdopodbniej wygrałby Hearns. Hagler dostał jednak naturalnie lżejszego Hearnsa, do tego miał farta i dostał Hearnsa, który już po wygrywanej minucie walki zlamał prawą rękę i stracił dużą część swojej wartości sportowej i dzieki temu wygrał budując swoją zakłamaną legendę.

3) Hagler jako mistrz świata nie był past prime. Po prostu wcześniej nie miał rywali, którzy mogli mu się postawić więc na ich tle... błyszczał:) Walka z Mugabim i Roldanem była ciężkie, bo przeciwnik Haglera WRESZCIE miał siłę, odporność na ciosy, serce do walki i dobrą klasę sportową jednocześnie. Z kolei walki z Duranem i Leonardem były bardzo ciężkie bo przeciwnik Haglera WRESZCIE miał umiejętności na najwyższym poziomie. Tymczasem gdy Hagler PO Dauranie i Roldanie, a więc niby past prime, dostał znowu przeciwnika (Mustapha Hamsho II), który nie miał tych warunków to Hagler ZNOWU BŁYSZCZAŁ :lol: Hagler z Hamsho II gdzie miał być past prime wypadł LEPIEJ niż z Hamsho I gdzie miał być PRIME :D

Sugar Ray Leonard był naturalnie lżejszym od Haglera bokserem, do tego jego kariera była wyciągnieta z pizdy, przerywana i wznawiana i jakieś tam piwniczne walki tego nie zmienią, a mimo to dał bardzo wyrównana walkę Haglerowi, co pokazuje, że gdyby byli naturalnie bokserami tej samej wagi i obaj w swoim prime, to Leonard powinien solidnie pokonać Haglera. Hagler jednak dostał naturalnie wyraźnie lżejszego Leonarda, do tego Leonarda wyciągniętego z pizdy, dlatego dał z nim bardzo wyrównaną walkę i na ty też zbudował część swojej zakamanej legendy.

Marvin Hagler to pułapka na frajerów powierzchownie interpretujących boks
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postsobota, 30 maja 2015, 16:35

Dwight Muhammad Qawi - Kariera

Wszystkie dostępne 24 walki obejrzane. Qawi był ciekawym zawodnikiem ale ta jego przynależność do IBHOF to chyba przesada. Facet miał pod górkę bo boks zaczął uprawiać późno, był niski i nie miał kariery amatorskiej. Miał jednak farta że ucząc się boksu w wiezieniu trafił od razu na Jamesa Scotta czynnego zawodnika z czołówki zawodowej LHW i ciągle z nim sparował. Qawi póżniej walczył ze Scottem w walce transmitowanej wprost z więzienia. Dwight miał niezłą obronę opartą w dużej mierze na niskich unikach co w połączeniu z jego małym wzrostem bardzo utrudniało życie jego rywalom. Zdarzało mu się jednak zaniedbywać te defensywę. Poza tym miał bardzo dobrą odporność na ciosy, dobrą kondycję, łatwość składania kombinacji, dobry wachlarz ciosów, presing, solidne uderzenie, psychikę. Poza tym doskonale jak na takiego krasnala operował jabem. Z minusów to był niski, miał tylko solidny cios, zdarzało mu się zaniedbywać obronę i źle rozkładać siły. Jego dwie wygrane nad Matthew Saad Muhammadem są raczej przeceniane. Saad miał spore problemy by zrobić wagę do pierwszej walki i był osłabiony a w rewanżu już nie był tym samym zawodnikiem ponieważ Qawi punishmentem z pierwszego pojedynku skończył jego prime. Qawi miał pecha że trafił na dwóch tytanów ringu. Michaela Spinksa w 175 i Evandera Holyfielda w 190. Wracający po nokaucie, bardzo zapuszczony, niski, człapiący Qawi w słabszej formie zadziwiająco trafiał w paszcze George'a Foremana. Qawi był jednym z kilku zawodników którzy pokazali, że Tyson by najprawdopodobniej pokonał Big George'a. Bert Cooper był jeden. Takich jak Qawi u Foremana było kilku.
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postsobota, 24 paź 2015, 11:20

Holyfield o Qawim, ogólnie bardzo ciekawy wywiad. W encyklopedii pod hasłem waga ciężka lat 90 powinno znaleźć się zdjęcie Evandera.

https://www.youtube.com/watch?v=NV3Z4f1uv-c
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postpiątek, 26 lut 2016, 18:06

Francesco Damiani - Ray Mercer

Damiani? Świetny pięściarz, potrafił przyjąć, potrafił się bić w półdystansie będąc "boxerem", potrafił robić krzywdę (Biggs), miał świetne warunki fizyczne (jak na tamte czasy w szczególności), dużo widział w ringu, niezły refleks, praca nóg, był duży jak na tamte czasy etc. Utytułowany amator (brat olimpijski Holyfielda, Whitakera, Hilla - SREBRO SHW LA 84). A tu przyjeżdża do New Jersey i przegrywa z tym karakanem Mercerem, który już od 3 rundy sapał jak czechosłowacki parowóz zakupiony ze składek publicznych koła klaunów rencistów. Będąc uczciwym należy przyznać - Mercer był na równi pochyłej, by to przerżnąć. Przegrywał i w półdystansie i w dystansie jako swarmer mało aktywny (kondycja). No ale zdarzyło mu się sprzedać mocny podbródkowy w nos Włocha tak, że aż mnie zabolało ćwierć wieku po tej walce. I w ten sposób Ray stał się titleholderem HW WBO i w jakiś tam sposób, efektem motyla, Damiani (na współ ze starym Foremanem) przyczynił się, że Morrison, o mały włos przez Mercera w ringu nie został zabity.

Jakaś tam kartka z historii jest.

PS. Pindera wspominał, że Gołota pierwotnie miał bić się z Mercerem, a nie z LL. Mercer by to dostał w tym czasie srogi wpierdol NA BANK!
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postniedziela, 28 lut 2016, 10:25

[quote="Red Skull"] Damiani? Świetny pięściarz, potrafił przyjąć, potrafił się bić w półdystansie będąc "boxerem", potrafił robić krzywdę (Biggs), miał świetne warunki fizyczne (jak na tamte czasy w szczególności), dużo widział w ringu, niezły refleks, praca nóg, był duży jak na tamte czasy etc. Utytułowany amator (brat olimpijski Holyfielda, Whitakera, Hilla - SREBRO SHW LA 84) [/quote]

Nie przepadam za Francesco Damianim ponieważ wyglądał jak klasowa pierdoła i z estetycznego punktu widzenia tak też się ruszał. Antycharyzma. Jego wygrywania na punkty z Rayem Mercerem bym nie przeceniał. Mercer w tamtych latach powinien trzy razy przegrać z journeymanami. Dwa razy z Jesse Fergusonem i raz z Marionem Wilsonem. Po prostu Mercer z Damianim znowu dał dupy. Niedługo po Mercerze Damiani tylko dzięki odjętym punktom za faule nie zremisował z Gregiem Pagem, który wtedy robił już tylko za solidnego journeymena. W następnym pojedynku po Page'u Damiani wyrażnie przegrał z Oliverem McCallem.

[quote="Red Skull"] Pindera wspominał, że Gołota pierwotnie miał bić się z Mercerem, a nie z LL. Mercer by to dostał w tym czasie srogi wpierdol NA BANK! [/quote]

Wygrana tamtego Gołoty nad tamtym Mercerem jest bardzo niepewna. Mercer potrafił bardzo mocno uderzyć a Gołota z bardzo mocno bijącymi zawodnikami uwielbiał przegrywać i się kompromitować. Nawet z Samsonem Pou'hą, a więc z katastrofalnie zapasionym (nawet jak na niego) prostym journeymanem był na krawędzi porażki przez nokaut i w panice go gryzł, za co powinien przegrać przez dyskwalifikacje i zostać zawieszony. Z cieniem Tysona też spierdolił. Podobnie z niespecjalnym Grantem, Oni potrafili uderzyć a Gołota po Bowe sprawiał wrażenie, że panicznie boi się bardzo mocnych ciosów.
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postśroda, 2 mar 2016, 21:15

> Wygrana tamtego Gołoty nad tamtym Mercerem jest bardzo niepewna.

> Z cieniem Tysona też spierdolił. Podobnie z niespecjalnym Grantem, Oni potrafili uderzyć a Gołota po Bowe sprawiał wrażenie, że panicznie boi się bardzo mocnych ciosów.

To albo w te albo we wte.

Gołota po LL miał liczne przygody ze zdrowiem głownie z operacją lęki (w wyniku wypadku samochodowego bodajże), ale bardziej ważne, że faktycznie bał się mocnych uderzeń co objawiło się w sposób oczywisty z Granem, a trochę mniej oczywisty z Tysonem. Andrzej nigdy nie był sztywny po nokaucie, Mercer na pewno nie uczyniłby Andrzeja chłodnym. Czyli mamy do czynienia z lepszym większym pięściarzem ze świetną pracą nóg i świetną szybkością łap, który zrobi wszystko by się NIE PODDAĆ w klasyczny dla niego sposób tzn. taki taki jaki pokazywał w kolejnych latach. I wiecznie zawodnego puchnącego Mercera i cholernie ograniczonego.

Bardzo żałuję, że do tej walki nie doszło.

ps. LL po Twice Bowe to jebane sepuku i za to odpowiedzialni za to ludzie mieliby bokserską norymbergię!
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postpiątek, 4 mar 2016, 18:51

1) To albo w te albo we wte.
2) Andrzej nigdy nie był sztywny po nokaucie, Mercer na pewno nie uczyniłby Andrzeja chłodnym.
3) Czyli mamy do czynienia z lepszym większym pięściarzem ze świetną pracą nóg i świetną szybkością łap,
4) który zrobi wszystko by się NIE PODDAĆ w klasyczny dla niego sposób tzn. taki taki jaki pokazywał w kolejnych latach
5) I wiecznie zawodnego puchnącego Mercera i cholernie ograniczonego.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

1) Kierunek jest cały czas ten sam. Porażka Gołoty. Czy to przez nokaut czy dyskwalifikację. Z Mercerem była ona mocno prawdopodobna.
2) Nie twierdziłem, że Mercer by uśpił Gołotę ciosami, więc taki argument jest bezsensowny.
3) Gołota był sprawniejszy i lepszy od bardzo mocno bijących Pouhy, Tysona, Granta czy Brewstera a mimo to przegrał z nimi lub przegrać powinien.
4) Skąd wiesz, że Gołota zrobiłby wszystko aby się nie poddać w ten klasyczny dla niego sposób?
5) Czyli Ray Mercer był bardzo podobny do... Lamona Brewstera. Lamon przegrał z Ettiene i Shuffordem, tuż przed Gołotą powinien przegrać z Meehanem, przegrał z Liakovichem. To wszystko są niezbyt imponujący pięsciarze. Kliczko z kolei sam się znokautował z Brewsterem przez debilne rozłożenie sił. Brewster i Mercer - dwa niespecjalnie wysokie, bardzo silne, dziurawe, bardzo twarde chłopaki bardzo podatne na wyboksowanie. Gołota wychodząc do Mercera był młodszy i po mniejszych przejsciach, dlatego Gołota miał z nim większe szanse niż z Brewsterem, ale nadal jego wygrana była bardzo niepewna.
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postsobota, 12 mar 2016, 16:59

1 - no dobrze kierunek ten sam ale przecież nie muszę tłumaczyć, że interesuje mnie w kontekście tej rozmowy Andrzej z lat 95-96 w zestawieniu z Rayem z pierwszej połowy lat 90, powoływanie się na wtopy Gołoty (Tyson, Grant, Brewster) z lat późniejszych jest bezsensowne. Andrzej szybki atleta, z dobrym technicznym jabem skończył się w po Bowe II (a nie wiadomo czy nie po Lewisie)
2 -no to zgoda
3 -patrz pkt 1, a jeśli chodzi o Pouhe czy powinien przegrac? Skąd pewność, że sędzie przerwałby walkę, skoro dwa lata później Tyson odgryzł ucho Evanderowi i sędzia odebrał mu... dwa punkty. Zresztą to świetnie pokazuje różnicę między Gołotą przed dwumeczem z Bowem i walką z Lewisem, a Gołotą po tych walkach. Zauważ wreszcie, że Gołota od Pouhy i Bowe napierdala się ile może, fauluje robi wszystko by PRZETRWAĆ. Tymczasem z Tysonem i Granem albo spierdala z ringu albo rozkłada ręce i się poddaje niewiadomo po co, to już jest wtedy rasowi quiter.
4 - j/w
5 - pkt 1
Offline

Kuba

  • Posty: 100
  • Dołączył(a): piątek, 28 cze 2013, 11:43

Re: /// Historia Boksu ///

Postsobota, 12 mar 2016, 23:53

z perspektywy czasu, to chyba jednak postawiłbym na Mercera gdyby potkali się w maju 97 roku a więc już po Gołota-Bowe II z powodów wymienionych przez Gwahlura. Wówczas wyglądało to troszke inaczej.
Offline

Red Skull

Moderator

  • Posty: 284
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 19:37

Re: /// Historia Boksu ///

Postniedziela, 13 mar 2016, 00:56

:lol: I Ty Brutusie przeciwko mnie?! :)

Żart, fajnie, że jesteś.
Offline

Kuba

  • Posty: 100
  • Dołączył(a): piątek, 28 cze 2013, 11:43

Re: /// Historia Boksu ///

Postniedziela, 13 mar 2016, 10:35

cześć Red, czasami zajrze z nudów ale raczej rzadko bo niestety nic się nie dzieje, szkoda że to forum tak opustoszało..
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postniedziela, 20 mar 2016, 20:30

/////////////////// no dobrze kierunek ten sam ale przecież nie muszę tłumaczyć, że interesuje mnie w kontekście tej rozmowy Andrzej z lat 95-96 w zestawieniu z Rayem z pierwszej połowy lat 90, powoływanie się na wtopy Gołoty (Tyson, Grant, Brewster) z lat późniejszych jest bezsensowne Andrzej szybki atleta, z dobrym technicznym jabem skończył się w po Bowe II (a nie wiadomo czy nie po Lewisie) /////////////////

Oczywiście, że to powoływanie się na lata póżniejsze nie jest bezsensowne, ponieważ co prawda wypowiadamy się o Gołocie'97 i Mercerze'97, ale lata póżniejsze dobitnie pokazały co Gołota'97 ma pod kopułą, A to co ma pod kopułą skutkować może zarówno przegraną z Mercerem przez dyskwalifikację jak i przez nokaut.


/////////////// a jeśli chodzi o Pouhe czy powinien przegrac? Skąd pewność, że sędzie przerwałby walkę, skoro dwa lata później Tyson odgryzł ucho Evanderowi i sędzia odebrał mu... dwa punkty //////////////

Podstawy języka polskiego - Ja nie twierdziłem, że mam pewność, że sędzia gdyby zobaczył moment ufryzienia/ślad po ugryzieniu to by zdyskwalifikował Gołotę. Nie twierdziłem ani że mam taką pewność, ani że tak mi się tylko wydaje. Napisałem natomiast "przegrać powinien". To oznacza że napisałem, że uczciwe osądzenie ugryzienia Po'uhy przez Gołotę = porażka Gołoty przez dyskwalifikację. W związku z tym sędzia ringowy po tym ugryzieniu mógł z Gołoty zrobić nawet natychmiastowego inductee do IBHOF. Bez znaczenia. Gołota za to ugryzienie powinien dostać DQ tak jak Adrian Dodson z Alain Bonnamie. A jeśli chodzi o Tysona to on też powinien od razu po pierwszym ugryzieniu dostać DQ. Niestety tak się nie stało. Zapewne dlatego, że Tyson był ikoną boksu oraz popkultury a jego rewanż z Holyfieldem to był deal za zyliard dolarów transmitowany na 44 planetach drogi mlecznej, wśród wszystkich cywilizacji opartych na białku. Mówiąc krótko Tyson zapewne nie dostał tego, na co zasługiwał ze względu na swoją pozycję, pieniądze i wagę pojedynku. To jednak, że doszło do patologii, nie oznacza jednak, że powinna być ona przykładem do naśladowania, swoistym precedensem. To była patologia i tak należy ją traktować.


////////////// Zresztą to świetnie pokazuje różnicę między Gołotą przed dwumeczem z Bowem i walką z Lewisem, a Gołotą po tych walkach. Zauważ wreszcie, że Gołota od Pouhy i Bowe napierdala się ile może, fauluje robi wszystko by PRZETRWAĆ. Tymczasem z Tysonem i Granem albo spierdala z ringu albo rozkłada ręce i się poddaje niewiadomo po co, to już jest wtedy rasowi quiter //////////////////

No nie wiem. To napierdalanie Bowe'a po gonadach też można wziąć za rodzaj quia. "A dajcie mi wszyscy święty spokój rezygnuje!" <scrambled eggs>. Podobnie z Pouhą?
Offline

Gwahlur

  • Posty: 1264
  • Dołączył(a): środa, 5 cze 2013, 07:57

Re: /// Historia Boksu ///

Postniedziela, 20 mar 2016, 23:21

Gołota jeszcze przed Lennoxem Lewisem pokazał, że pęka psychicznie.

Nie był w stanie znokautować Nicholsona, to jebnął go z główki. Ten dzik Mercer tymczasem był znacznie twardszy od Danella. Bardzo mocno bijący Lennox ładował mu czyściochy na sztywno, z kolei bardzo mocno bijący Tim Witherspoon napierdalał go na korpus tak jak Rocky Balboa te pułtusze w chłodni. Obaj nawet nie zbliżyli się do wygranej przed czasem.

Gołota pokazał też, że potrafi pęknąć psychicznie pod naporem bardzo mocno bijącego zawodnika. Z Pouhą gryzł i powinien przegrać przez DQ, a Ray Mercer był dużo bardziej destrukcyjny niż katastrofalnie zapasiony Pouha. Do tego Gołota z Lennoxem Lewisem sprawiał wrażenie spękanego. Być może Bowe tak mu rewanżem przeorał psychikę. Z Mercerem mogło być podobnie a Ray to quick starter.

Wszystko to każe zwycięstwo Gołoty'97 nad Mercerem'97 uznawać za bardzo niepewne.
Poprzednia strona

Powrót do Z cygarem o boksie



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości